PostHeaderIcon Archiwum 2009/2010

PostHeaderIcon Na tropie międzykulturowości

NA TROPIE MIĘDZYKULTUROWOŚCI

W dniach 14-16 maj 2010 na Wydziale Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego odbyły się trzydniowe warsztaty z zakresu międzykulturowości, zorganizowane przez Koło Naukowe Edukacji Międzykulturowej, w których miałam przyjemność uczestniczyć. Brało w nich udział 20 uczestników, w tym 2 osoby prowadzące. Warto w tym miejscu wspomnieć, iż uczestnikami warsztatów byli nie tylko studenci Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie, ale także osoby m.in. z Warszawy, Mysłowic, Częstochowy czy Dąbrowy Górniczej. Już sam ten fakt jest istotny dla tematu warsztatów, a więc międzykulturowości, ponieważ mieszkańcy różnych rejonów naszego kraju, należący do różnych kultur, wspólnie spędzali ze sobą czas, wzajemnie wchodzili ze sobą w relacje, tworzyli przez pewien okres jedną grupę, wspólnie pracowali i uczyli się. 
Program, jaki był na początku przewidziany na dni warsztatów, uległ w nieznacznej części zmianie, lecz mimo to był on bardzo dobrze dopasowany do tematu, pozwolił 
w bardzo dużym stopniu zapoznać się nie tylko z terminem „międzykulturowość”, ale także 
z pojęciami z nim związanymi. Warsztaty rozpoczęły się w piątek, 14 maja, o godzinie 16.00, zaraz po zakwaterowaniu się uczestników w Domu Studiującego Nauczyciela. Na samym początku nastąpiło przywitanie, przedstawienie programu, ustalenie zasad, jakie miały panować podczas warsztatów. Po tej części rozpoczęły się zajęcia integrujące wszystkich studentów. Był to m.in. wspólny taniec, a także zabawy, pomagające zapamiętać imiona uczestników. Jednym szło z tym lepiej, drugim gorzej, ale w rezultacie każdy zapamiętał imiona swoich kolegów. 
Po zabawach wszyscy udaliśmy się na kolację, po której miał miejsce wykład Dr Hab. Prof. UŚ Aliny Szczurek-Boruty, który przybliżył uczestnikom zagadnienia dotyczące m.in. międzykulturowości, pogranicza oraz tolerancji. Zaprezentowany został również krótki filmik z udziałem dzieci. Wykład ten był pewnego rodzaju wprowadzeniem 
w całą tematykę warsztatów i dał uczestnikom pewną podbudowę teoretyczną. Dla mnie zagadnienia poruszane podczas prezentacji były już znane, jednak dla sporej części uczestników treści te mogły okazać się czymś nowym, bez czego jednak trudno byłoby im wgłębić się w zagadnienie międzykulturowości. Po wykładzie nadszedł czas na autoprezentacje. Każdy uczestnik warsztatów przedstawiał bądź to za pomocą prezentacji multimedialnej, bądź też tylko słownie, własną miejscowość, z której pochodzi. Dzięki temu mogliśmy się nie tylko bliżej poznać, ale również poznać ten „inny” region, z którego pochodzi nasz nowy kolega, nowa koleżanka. Ostatnim już punktem programu, przeznaczonym jedynie dla wytrwałych, lubiących nocne zwiedzanie, było wyjście na Noc Muzeów. Zobaczyć można było m.in. takie miejsca jak: Muzeum Protestantyzmu w kościele Jezusowym, Muzeum Śląska Cieszyńskiego, Muzeum Drukarstwa, Książnicę Cieszyńską, Teatr im. A. Mickiewicza, a także Muzeum w Czeskim Cieszynie, czy też Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości oraz wiele innych. 
Sobota rozpoczęła się od śniadania, a po nim na rozgrzewkę cała grupa wykonała poranny układ taneczny, który został stworzony poprzedniego dnia wspólnymi siłami wszystkich uczestników. Następnie wszyscy, w tym także ja, zostali podzieleni na 2 grupy. Zadaniem każdej z grup było wybrać spośród wszystkich haseł, zamieszczonych na karteczkach te, które dotyczą międzykulturowości- dla jednej grupy- i wielokulturowości- dla drugiej. W tym zadaniu przydatne okazały się informacje, przedstawione poprzedniego dnia na wykładnie, m.in. te dotyczące tolerancji, czy też czasu powstania pojęć. Po wykonaniu zadania obydwie grupy odczytały swoje hasła i nieco je skorygowały. 
Kolejnym zadaniem, które nas czekało było przedstawienie w grupach 4-osobowych obyczajów weselnych, istniejących w różnych kulturach. Grupy dobierane były na podstawie przywieszonego przez prowadzące obrazka na plecach. Watro wspomnieć, że przy każdym ćwiczeniu podział na grupy odbywał się na podstawie innego kryterium, co umożliwiło uczestnikom współpracę z wszystkimi studentami, nie tylko z jedną grupą przez cały czas. Każda grupa przedstawiała swój obyczaj, a pozostali obserwowali. Po każdej inscenizacji odbywała się dyskusja na temat przedstawianego obyczaju i o ich różnorodności. Ważne było podkreślenie, że mimo iż każda kultura ma swoje obrzędy, które czasem wydają się nam bardzo dziwne (np. łączenie środkowego palca lewej ręki przez małżonków na znak przysięgi małżeńskiej), to jednak wszystkie mają swoją symbolikę i ogromne znaczenie dla swojej kultury, dlatego tak ważne jest ich poszanowanie. 
Następnym punktem programu była historyjka o babie. Na samym początku 
3 ochotników opuściło salę, a jedna z prowadzących opowiedziała pozostałym o babie, zamieszkującej odległy kraj, która szykowała się na przyjęcie gości. Podczas opowiadania dokładnie pokazywała za pomocą gestów co robi (m.in. przygotowywanie ogniska, taniec, mycie słonia, odjazd po gości na słoniu). Następnie poproszono pierwszego ochotnika zza drzwi. Jego zadaniem było zobaczyć, co prowadząca pokazuje (prowadząca nie używała już słów) i pokazać to kolejnej osobie z zewnątrz, która to samo miała pokazać trzeciemu uczestnikowi, który opuścił salę. Ostatnia inscenizacja odbiegała znacząco od tej pokazanej 
i opowiedzianej przez prowadzącą, a jej interpretacja przez wykonawcę również znacząco różniła się od faktycznej. Zadanie to uświadomiło nam jak trudno czasami zrozumieć inną kulturę i zachowania w niej występujące i jak bardzo często zdarza się nam omylnie oceniać kogoś, nie wchodząc w jego sytuację, nie poznając jej. 
Zadaniem, jakie czekało nas w dalszej kolejności było wykonanie pracy plastycznej. Każdy uczestnik losował karteczkę z nazwą jakiejś narodowości czy też kultury (Włoch, Brazylijczyk, Rom itd.). Jego zadaniem było za pomocą dostępnych materiałów na kartce A4 przedstawić człowieka, charakteryzującego daną kulturę i wypisać 3 rzeczy-obszary, 
w których jestem do niego podobny. Zadanie to na pozór wydało się łatwe, jednak ja miałam bardzo wiele wątpliwości. Wylosowałam uchodźcę i pierwszą rzeczą jaką zrobiłam, było pytanie do prowadzącej: Czy mogę zamienić karteczkę na inną? Moja prośba nie została zaakceptowana, a przede mną było bardzo trudne zadanie. Po pierwsze nie przychodziło mi na myśl jak wygląda typowy uchodźca, jak mam go przedstawić, co go charakteryzuje. Po drugie nie miałam pojęcia pod jakim względem ja mogę być podobna do uchodźcy, co może nas łączyć. Jednak po dłuższym zastanowieniu udało mi się za pomocą wycinków z gazet wykonać postać uchodźcy z Afryki, który przywędrował na biegun północny. Udało mi się również wskazać na 3 podobieństwa między nami, a były one takie:
- wspólnie szukamy swojego miejsca na świecie,
- razem poznajemy w naszym życiu różne kultury,
- zarówno ja jak i on zmagamy się z wieloma problemami.
Ćwiczenie to uświadomiło mi i innym uczestnikom jak wiele łączy nas z innymi ludźmi, mimo że często (jak np. w przypadku uchodźcy) w ogóle tego nie dostrzegamy. Pokazało ono, że pomimo wielu różnic, jakie dzielą ludzi, wiele jest rzeczy, które są wspólne. Uświadomiliśmy sobie także, że są pewne stereotypy przypisane danym kulturom, którymi nieświadomie kierowaliśmy się, wykonując nasze prace. Niektóre z nich są pozytywne, jednak bywają i takie, które krzywdzą innych ludzi. 
Po tak wyczerpujących zajęciach nadszedł czas na obiad. Podczas spożywania posiłku zauważyłam pewien ważny element, a mianowicie fakt, że przy stole rozmawialiśmy 
o typowych dla naszych rejonów daniach, wymienialiśmy informacje o przygotowywaniu potraw, o tym jak są spożywane, a także o typowych obrzędach, tradycjach. W trakcie warsztatów, gdzie głównym tematem jest międzykulturowość, wydało mi się to bardzo interesujące, a rozmowa bardzo wciągające. Niestety czas był ograniczony, więc trzeba było przerwać dyskusję i udać się do sali, by wykonać kolejne zadania.
Kolejne zadanie, jakie przed nami postawiono, polegało na wcielenie się w „Derdian”, którzy zamieszkują odległą krainę i w inżynierów. Derdianie mieszkają w odległym kraju, na bardzo górzystym terenie. By dostać się po wodę, muszą wędrować 4 dni. Gdyby pomiędzy 2 górami był wybudowany most, pokonywaliby tą trasę w 5 godzin. I właśnie tu zaczyna się rola inżynierów, których zadaniem było skonstruować dla Derdian taki most. By tego dokonać, reprezentanci grupy inżynierów wybrali się do wioski Derdian w celu rozeznania terenu. Następnie powrócili do reszty budowniczych i opowiadali o tym, co widzieli. Potem już wszyscy inżynierowie odwiedzili Derdian, by nauczyć ich budowania mostów. Wszystko wydawałoby się proste, jednak wcale tak nie było. Grupa inżynierów, do której i ja należałam, już na samym początku, w trakcie przywitania się z mieszkańcami Derdii, miała ogromne problemy. Mieszkańcy wioski rozmawiając z kimś, kładli mu rękę na ramieniu, nie chcieli udostępnić sprzętu, (tj. m.in. nożyczek) inżynierom, a odpowiadając na jakiekolwiek pytania kiwali głową w lewo i prawo, bez względu na to, czy odpowiedź brzmiała „tak”, czy „nie”. My jako inżynierowie nie potrafiliśmy zrozumieć ich „dziwnego” zachowania, nie mogliśmy się z nimi porozumieć w sprawie budowy mostu ani też poznać ich oczekiwań co do naszych działań. Wśród budowniczych padły nawet propozycje, by nie włączać ich w budowę mostu, gdyż utrudniają oni tylko wykonanie zadania. Jednak po dłuższej chwili powoli zaczynaliśmy wspólnie dochodzić do porozumienia, coraz baczniej przyglądając się zachowaniom mieszkańców. Cierpliwie tłumaczyliśmy im mechanizm budowy mostu, włączaliśmy ich 
w prace przy budowie, aż wspólnymi siłami doszliśmy do końca, czyli zbudowaliśmy most. Po wykonaniu zadania nadszedł czas na podsumowanie. Każdy uczestnik miał możliwość opowiedzenia o swoich wrażeniach i przeżyciach. Inżynierowie największy problem mieli 
w zrozumieniu zachowań Derdian, które czasem wydawały się bezsensowne. Studenci, którzy wcielili się w mieszkańców wioski największy problem widzieli w tym, by prezentować bezbłędnie wszystkie zachowania (np. wódz plemienia nie mógł przekazać nożyczek żadnej kobiecie, mieszkańcy odpowiadając na pytania : „tak” lub „nie” musieli kiwać głową tylko 
w lewo i w prawo, podczas witania całowali kogoś w ramię, a gdy ktoś podawał im rękę, krzyczeli, bo było to u nich niedozwolone). Cała zabawa uświadomiła nam, że by poznać czyjąś kulturę należy wejść w relacje z jej członkami, bo bez tego porozumienie jest niemożliwe. Ćwiczenie pokazało nam również, że bez wejścia w czyjąś kulturę, bez dialogu nie można obiektywnie ocenić czyjegoś zachowania, które pozornie może wydać się nam dziwne, jednak gdy bliżej się mu przyjrzymy, wyda się nam logiczne i jak najbardziej podstawne. 
Po tej części programu nadszedł czas na przerwę, po której wszyscy uczestnicy zostali podzieleni na 4-osobowe grupy. Każdy członek grupy miał do odegrania konkretną rolę, 
a sytuacja, jaka miała zostać przedstawiona, wyglądała następująco: 4 kolegów z klasy rozmawia o wycieczce szkolnej, na którą mają wyjechać. Jedna z osób jest w jakiś różni się od pozostałych (np. ma czarny kolor skóry, jest niepełnosprawna), 2 osoby w grupie to jej przyjaciele, którzy nigdy nie zwracali uwagi na to, co inni u niej nazywają „odmiennością”. Denerwuje ich to, że ludzie jej to wytykają. Ostatnia osoba to kolega, który nie chce jechać na wycieczkę z ta osobą, a pytany o to dlaczego nie chce jechać, mówi tylko, że „nie, bo nie”. Każda grupa pracowała osobno, a w podsumowaniu wszyscy uczestnicy mówili o swoich odczuciach podczas odgrywania roli. Najgorzej podczas inscenizacji czuły się osoby „inne”, o których rozmawiali pozostali. Ich odczucia były negatywne, czuły się źle w swojej roli, inni mówili o nich negatywnie w ich obecności. Zadanie to uświadomiło uczestnikom jak bardzo krzywdzące jest wykluczanie, odrzucanie dla osób „innych”. Studenci mieli okazje poczuć to na własnej skórze. Pokazało również, że często odrzucamy „innych” nie mając konkretnego powodu, a robimy to tylko dlatego, że w naszej świadomości funkcjonują pewne stereotypy. Właśnie stereotypów dotyczyła kolejna dyskusja. Rozmawialiśmy o tym czym w ogóle jest stereotyp i jakie są przyczyny powstawania stereotypów na temat innych kultur (m.in. brak wiedzy o innych, ksenofobia, egocentryzm, nieprawidłowy przekaz mediów, przekaz rodzinny, utożsamianie się z własną grupą, konformizm wobec własnej grupy itd.). Po dyskusji wykonaliśmy ćwiczenie dotyczące stereotypów. Prowadzący rozdali nam różne podręczniki do przedmiotów w klasach początkowych szkoły podstawowej. Wytłumaczyli nam czym jest „ukryty program”, a naszym zadaniem było odnalezienie tych właśnie programów w książkach. Nie było z tym żadnych problemów. W każdej książce znalazły się takie rysunki, które pokazywały treści związane z uczeniem się ról kulturowych, dyskryminujące pewne grupy osób, ukazujące funkcjonujące w społeczeństwie stereotypy (np. matka utożsamiana z gotowaniem i sprzątaniem, policjant-mężczyzna, 
złodziej-o rumuńskiej urodzie i ciemniej karnacji itp.). Na zakończenie tej części programu wszyscy uczestnicy otrzymali bajkę o Kłapouszku, w której zawarty jest ukryty program. Wszyscy udali się na kolację, po której nadszedł czas na film pt. „Niebieskoocy”. Niestety problemy techniczne nie pozwoliły na wyświetlenie go w całości, dlatego po obejrzeniu fragmentu uczestnicy wybrali się do czeskiej herbaciarni, w której oprócz kosztowania herbaty można było zagrać w czeskie scrabble. Wyprawa ta pozwoliła nam w pewnym stopniu poczuć inną kulturę, doświadczyć jej. Na tym zakończył się drugi dzień warsztatów.
Ostatni dzień rozpoczął się śniadaniem, po którym dokończyliśmy oglądanie filmu. Był to film dokumentalny, przedstawiający przebieg warsztatów, prowadzonych przez Jane Elliot. Kobieta ta wśród pewnej grupy osób wybrała niebieskookich, których później razem 
z drugą częścią grupy, przez 2,5 godziny dyskryminowała, pokazywała im ich niższość, wytykała brak inteligencji. Eksperyment ten miał na celu uświadomienie białym ludziom jak od urodzenia, przez całe życie czują się Czarni, Biali na własnej skórze doświadczyli dyskryminacji, która jest chlebem powszednim dla Czarnych. Po filmie nastąpiła dyskusja 
o wrażeniach, jakie on wywołał. Dla mnie pomysł autorki eksperymentu był idealny, by uświadomić jak krzywdzące jest poniżanie kogoś tylko i wyłącznie ze względu na jego fizyczne cechy. Na pewno projekcja dała każdemu wiele do myślenia na ten temat.
Następnym etapem naszej pracy było „UŚ-GAME”, czyli szukanie wielokulturowości na terenie uczelni. Gdzie można było ją znaleźć? Między innymi na plakatach, ulotkach, harmonogramach (nazwy przedmiotów zajęć), obrazach, a niektórzy dopatrzyli się międzykulturowości również w tak niepozornych urządzeniach jak automaty do kawy. Uczestnicy udali się nawet do Instytutu Sztuki, by tam kontynuować poszukiwania. Po tak wyczerpującym zadaniu przyszedł czas na zabawę. Niektórym osobom na czołach przylepiono karteczki z nazwiskami znanych osobowości, takimi jak: Korczak, Obama, Wałęsa. Ich zadaniem było zadawanie pytań pozostałym uczestnikom na temat osoby, której nazwisko mieli na czole, a celem odgadnięcie tego właśnie nazwiska. 
Kolejnym punktem programu była historyjka o Abigale. Prowadząca opowiadała historię jej życia, co pewnie czas przerywając. W czasie przerwy uczestnicy mieli za zadanie oceniać postępowanie konkretnych bohaterów opowiadania. Ćwiczenie to miało na celu ukazanie jak łatwo jest kogoś ocenić nie będąc w jego sytuacji i jak łatwo jest postąpić niesprawiedliwie podczas takiej oceny. Przyszedł czas na obiad, a po nim nastąpiła ewaluacja, podsumowanie projektu. Każdy uczestnik mógł podzielić się swoimi odczuciami, przemyśleniami, otrzymał także materiały na temat dyskryminacji, tolerancji, dialogu, stereotypów, wielo i międzykulturowości. Nastąpiło pożegnanie i odjazd wszystkich uczestników. 
Jeśli chodzi o moje oczekiwania i wyobrażenia na temat warsztatów, to miałam nadzieję na to, że zajęcia będą miały charakter praktyczny i nie zawiodłam się. Poznaliśmy wszystkie zagadnienia od strony praktycznej, co pozwoliło nam je w dużym stopniu zrozumieć. Zaskakujące w tych praktycznych ćwiczeniach było to, że czasem z tak niepozornej zabawy można wyciągną tak wiele istotnych wniosków. Przed warsztatami myślałam również, że skoro Cieszyn leży na pograniczu Polsko-Czeskim, to sporo na ten temat będzie poruszanych kwestii. Zresztą w początkowej wersji programu było przewidziane spotkanie z czeską grupą, które jednak nie doszło do skutku. W tej kwestii odczuwam pewien niedosyt, gdyż byłam bardzo ciekawa jak wyglądałaby wspólna praca Polaków i Czechów. Mimo to jestem zdania, że warsztaty bardzo mi pomogły w faktycznym zrozumieniu tego, na czym tak naprawdę polega międzykulturowość, że do tego, by zaistniał dialog kulturowy i by kultury wzajemnie się przenikały, współistniały, potrzebne jest wyzbycie się uprzedzeń, że należy najpierw kogoś dobrze poznać, bo oceniać jego zachowanie i że coś, co dla mnie wydaje się dziwne, dla kogoś może mieć ogromne znaczenie, dlatego należy odnosić się z odpowiednim szacunkiem do tradycji, obyczajów innych kultur, narodów. 

Zmieniony (niedziela, 26 września 2010 14:01)

 

PostHeaderIcon Konferencja naukowa „O zachowaniu się przy stole”

Konferencja naukowa „O zachowaniu się przy stole”

18 marca 2010 roku troje członków naszego koła uczestniczyło w interdyscyplinarnej konferencji popularno – naukowej: „O zachowaniu się przy stole”, która odbyła się w Wyższej Szkole Administracji w Bielsku Białej. 
Po uroczystym otwarciu konferencji, jako pierwszy, głos zabrał prof. zw. dr hab. Waldemar Żarski, a jego wystąpienie było poświęcone rozwojowi kuchni przez wieki, a także kuchni francuskiej, niemieckiej oraz staropolskiej. Kolejnym prelegentem był prof. zw. dr hab. Tadeusz Miczka, który mówił o obecności kuchni i jedzenia w dziełach sztuki oraz w różnego rodzaju ekranizacjach filmowych. Wystąpienie prof. zw. dr hab. Anny Węgrzyniak poruszało problem społecznego wymiaru jedzenia, tego jak jadamy i jak wyglądało to na przestrzeni wieków. W drugiej części konferencji wystąpił m.in. Robert Makłowicz, znany kucharz, który mówił na temat kuchni, jako elemencie regionalnej tożsamości. Kolejna prelekcja, dr Danuty Kocurek, była poświęcona regułom obycia towarzyskiego na przykładzie pism Erazma z Rotterdamu. Następnie głos zabrał dr Bolesław Kasza, który swoje wystąpienie poświęcił estetyce wokół stołu, jednocześnie zawracając uwagę na nadmierną estetyzację. Uczestnicy konferencji mogli także posłuchać prezentacji, mistrza ceremonii Krzysztofa Łabińca, o relacjach między gośćmi i kelnerami w restauracjach. Mówił on także o „rodzajach” klientów, spotykanych zachowaniach w restauracji, śmiesznych sytuacjach oraz o samym zawodzie kelnera. Jego wystąpienie było pełne ekspresji i humoru. Druga część konferencji została zakończona dyskusją oraz degustacją potraw. 
Konferencja pozwoliła nam poszerzyć wiedzę z zakresu kultury, historii i tradycji spożywania posiłków, a dodatkowo pozwoliła zasmakować orientalnego smaku sushi.

Zmieniony (niedziela, 26 września 2010 14:07)

 

PostHeaderIcon Szkolenie "Sokrates w trampkach..."

„Sokrates w trampkach…”

czyli edukacja rówieśnicza w praktyce


Dwie członkinie naszego koła, Justyna Jabłeka i Irena Foks, uczestniczyły w kilkudniowym szkoleniu dotyczącym edukacji rówieśniczej. Szkolenie było organizowane przez Narodową Agencję Programu Młodzież w Działaniu, trwało od 3 do 7 marca br. i miało miejsce w Konstancinie Jeziornej niedaleko Warszawy. W szkoleniu uczestniczyły 24 osoby z całej Polski, a zajęcia prowadziły dwie przesympatyczne trenerki.


Pierwszego dnia uczestnicy ustalili wspólne zasady szkolenia, mówili o swych oczekiwaniach i motywacji, która przywiodła ich do tego miejsca. Dużo czasu poświęcono na zapoznanie się i integrację, gdyż to było podstawą do dalszej współpracy. Szkolenie było prowadzone w formie warsztatowej. Uczestnicy w praktyczny sposób ćwiczyli swoje umiejętności z zakresu komunikacji interpersonalnej oraz technik rozwiązywania problemów. Uczyli się jak sprawnie motywować do działania, jak udzielać konstruktywnej krytyki, jaki wybrać sposób nauczania aby była ona najefektywniejsza i przynosiła najwięcej korzyści. Uczestnicy szkolenia dowiedzieli się jak działa i funkcjonuje Program Młodzież w Działaniu, w „kafejce dyskusyjnej” mogli wymienić się własnymi bogatymi doświadczeniami, odgrywali liczne scenki, uczyli siebie nawzajem (m.in. języka migowego, salsy, węzłów marynarskich, języków obcych) przez co sami mogli doświadczyć jak skuteczna jest edukacja rówieśnicza. Przez tych Kika dni program zajęć był bardzo obszerny i bogaty. Codziennie wieczorem wszyscy spotykali się w małych grupach refleksyjnych aby podsumować cały dzień. Podsumowanie dotyczyło umiejętności i wiedzy, którą tego dnia zdobyli oraz ewentualnych uwag i pomysłów zmian do wprowadzenia na przyszłość. Wartościową częścią tego szkolenia był również czas wolny spędzany w grupie szkoleniowej. Wspólne dyskusje, gry i zabawy wprowadziły miłą i przyjazną atmosferę, a chwile spędzone razem, uczestnicy szkolenia będą wspominać jeszcze długo…


Mam nadzieję, że edukatorzy rówieśniczy zawsze będą tryskać energią i pomysłami, tak jak miało to miejsce w Konstancinie.

Zmieniony (niedziela, 26 września 2010 14:06)

 

PostHeaderIcon Spotkanie z gościem z Brazylii

Rio de Janeiro`s Educational Policies and Social Issues
( Edukacja oraz problemy społeczne w Rio de Janeiro)

224 lutego 2010 roku w Centrum Konferencyjnym gościliśmy pana Alessandro Farage Figueiredo, który jest doktorantem nauk politycznych na uniwersytecie w Sao Paulo. Gość opowiedział nam o obecnej sytuacji gospodarczej kraju, o problemach społecznych oraz o systemie edukacji. Zadziwiające są niektóre fakty z brazylijskiej historii i z współczesności. W latach osiemdziesiątych XXw. w stanie Rio de Janero wybudowano w ciągu czterech lat 500 szkół podstawowych z których każda mogła pomieścić od 1000 do 2000 uczniów. Szkoły wybudowano w podobnym stylu i powstały one głównie po to aby dzieci z uboższych rodzin również mogły chodzić do szkoły. To obrazuje zjawisko ogromnego analfabetyzmu jaki musiał panować zanim szkoły te powstały. Placówki wyposażono w biblioteki, stołówki, wieże ciśnień, sale gimnastyczne, a nawet miejsca noclegowe dla dzieci które nie miały gdzie mieszkać. Zajęcia rozpoczynały się śniadaniem, następnie dzieci uczestniczyły w lekcjach, w szkole podawano również obiad, kolację, można było się pobawić i wziąć prysznic. Dzieci które dojeżdżały do szkoły nie musiały kupować biletów na autobus. W 1986 roku odnotowano, że aż 43% budżetu miasta było przeznaczone na szkolnictwo. Był to czas w którym nauczyciele w szkołach państwowych mieli porównywalne płace z nauczycielami z szkół prywatnych. Czasy jednak się zmieniają, nakłady na szkolnictwo obecnie zmalały, a nauczyciel w publicznej szkole zarabia bardzo mało, toczy się również spór o darmowe dojazdy dzieci do szkół, nowe zarządzenie w sprawie zapisów dzieci do szkół państwowych mówią o tym, że należy się zarejestrować przez Internet, co okazało się niedorzeczne gdyż dzieci z ubogich rodzin nie potrafią obsługiwac komputerów, nie mają dostępu do Internetu i muszą iść do szkoły aby tak osoba specjalnie do tego wyznaczona zarejestrowała takiego ucznia przez Internet.

Różnica pomiędzy szkołą prywatną a państwową jest ogromna. Na uniwersytety dostają się tylko osoby z prywatnych szkół, nie wszystkie szkoły średnie przeprowadzają egzamin maturalny, dlatego wybór dobrej szkoły jest tak ważny. Dzieci z elitarnych rodzin biorą udział w "wielkim wyścigu" już od najmłodszych lat. W niektórych sytuacjach już do przedszkola trzeba zdawać egzaminy. Taka sytuacja jest spowodowana małą ilością szkół wyższych. Można by tak pisać jeszcze wiele, a o tak pewnie nie wszystko udałoby się opisać.
Spotkanie było niezwykle interesujące.
Chcieliśmy bardzo podziękować naszemu gościowi za przygotowanie ciekawego wukładu oraz pani Paulinie Syrokoz, która tłumaczyła nam całe spotkanie i pomogła w jego organizacji.

Zmieniony (niedziela, 26 września 2010 14:06)

 
Więcej artykułów…